czwartek, 16 lipca 2015

Rozdział 81


*Cztery miesiące później*


Kiedy przychodzi grudzień i świąteczny czas, zastanawiam się kiedy zleciały te cztery miesiące. Wakacje były wręcz szalone! Nigdy nie przypuszczałam, że będę uczestniczyć w takich chorych akcjach. Jednak mimo złych rzeczy, były też te dobre, które miło wspominam. Wszystkie wspólnie spędzone chwile z Justinem, z chłopakami i nasze wygłupy. Kocham ich wszystkich i to niesamowite, jak bardzo się z nimi związałam. Przecież na początku tak bardzo mnie przerażali! Pamiętam, kiedy pojawiłam się na hali po raz pierwszy. Justin przywiózł mnie tutaj i postawił przed nimi wszystkimi. Spoconą po treningu, w samym sportowym staniku i spodenkach. Pamiętam jak dzisiaj, kiedy moje ciało wręcz buchało gorącem, tak bardzo byłam zawstydzona. Uśmiecham się na tę myśl, bo teraz Ci chłopcy są jak moja rodzina. Uwielbiam ich, a oni traktują mnie jak maskotkę w swoim zespole. Są kochani.

Justin, ach, mój Justin! Tak bardzo zmienił się od naszego pierwszego spotkania. Poznaliśmy się lepiej, nasze charaktery, przyzwyczajenia. Dwa ostatnie tygodnie wakacji były romantyczne, słodkie i cudowne. Zabrał mnie na tydzień do Miami i leniuchowaliśmy przez cały czas na plaży wygrzewając tyłeczki. Wieczorem spacerowaliśmy przy zachodzie słońca trzymając się za ręce, a nocami kochaliśmy się namiętnie. Kochałam go z dnia na dzień coraz mocniej i widziałam ogromną zmianę, która wciąż w nim zachodziła. Nie mówię, że zmienił się całkowicie, co to to nie. Jednak doskonale czułam, jak bardzo mnie kocha, troszczy się o mnie i opiekuje. Doceniałam każdą chwilą, którą dane było nam ze sobą spędzić. Czułam też, że Justin chce wynagrodzić mi wszystkie złe chwile, które mnie spotkały. Ryan, Viggo, Peter. Skłamałabym mówiąc, iż to wszystko nie pozostawiło jakiegoś śladu w mojej psychice. Kto nie podłamałby się po czymś takim? Wszyscy trzej atakowali mnie, po to by dostać się do Justina. Jednak wszystko skończyło się dobrze i nie ma sensu wciąż do tego wracać. Było minęło, czas iść do przodu.

Moja kochana mama rozkwitła po ślubie. Widziałam codziennie, jak bardzo jest zakochana i szczęśliwa. Moje serce zaciskało się z radości, bo zasługiwała na wszystko, co najlepsze. Rozstanie z ojcem było dla niej bardzo bolesne i patrzenie na nią w tym stanie rozpieprzało mnie na kawałki. Jednak Robert stanął na wysokości zadania i mimo tego, co odwalił, zaopiekował się moją mamą. Teraz uszczęśliwia ją, a to jest dla mnie najważniejsze.
Bardzo zaskoczyła mnie wiadomością o dziecku. Siedziałyśmy w ogrodzie, w pewien ciepły, sierpniowy wieczór, a ona po prostu 
powiedziała "jestem w ciąży, Ellie". Byłam zaskoczona, ale ogromne szczęśliwa! Przecież chciała mieć dziecko, wspominała o tym przed ślubem. Moje zaskoczenie było podwójne kiedy dodała, iż to trzeci tydzień. Wiedziała o tym tak długo i nic nie powiedziała?! Od razu mocno ją wyściskałam, bo moja radość była przeogromna!
Jednak to nie będzie mój jedyny brat czy siostra. Druga kobieta ojca również urodziła dziecko. Przełamałam wszelkie opory i postanowiłam ich odwiedzić. Tata nalegał, a to dziecko nie było niczemu winne. Była to słodka dziewczynka o imieniu Rose. Gapiłam się na nią z zachwytem i nie wierzyłam w to, że po osiemnastu latach zostałam starszą siostrą.


- Jestem potwornie głodna! - słyszę głos mojej przyjaciółki, kiedy idziemy na przerwę obiadową - Mój brzuch mówi!
- Poważnie, Grace? Powiedz mi, kiedy Ty właściwie nie jesteś głodna, co? Przed chwilą zjadłaś batona i jabłko!

- Oj, tam! Nie bądź złośliwa! - przewraca oczami i ustawiamy się w kolejce - Ha! Jesteśmy dzisiaj drugie!
- Cześć, Grace! Cześć, mała! - słyszę dobrze znany mi głos i czuję dłoń na moich włosach. Ugh, zawsze to robi!
- Luke! Zniszczysz mi fryzurę! Prostowałam je godzinę! - odpycham go od siebie i posyłam mu mordercze spojrzenie.
- Naprawdę? Masz totalny nieład! - chichocze radośnie i bierze tacę ze stolika. Tak, Luke wrócił do szkoły na polecenie Justina. Nie po to, żeby się się uczyć, ale tylko i wyłączenie po to, żeby mnie pilnować. Powtarzałam mu, że solidnie przesadza, bo cóż takiego grozi mi w szkole? Na horyzoncie było spokojnie, nic złego się nie działo, a Justin był po prostu przewrażliwiony - Hej, mała! Zawiesiłaś się, wszystko okej? - Luke szturcha mnie ramieniem.
- Tak, zamyśliłam się na moment - chrząkam, nakładam na talerz trochę spagetti i siadamy przy stoliku.
Uśmiecham się na myśl o tym, że zbuntowany, niepokorny Luke chodzi do szkoły. Justin walczył o to, ale najpierw obrał za cel Alexa. Z nim jednak nie poszło tak łatwo, bo chłopak ma charakterek i ma w nosie Justina. Luke jest uparty, ale niestety przegrał. Współczuję mu, bo chłopak się męczy, a nauka nie jest jego mocną stronę. Biedak!
- Kurwa, to spagetti zasługuje na pieprzony medal - Grace wzdycha z uznaniem, a ja przewracam oczami - No, co?
- Tu masz rację, kosmos! I to w szkolnej stołówce, kto by pomysł - Luke mruczy pod nosem i wcina razem z Grace.
- Mam pomysł, może zrobimy dzisiaj grilla, hmm? - wycieram usta serwetką i spoglądam na dwójkę moich przyjaciół - Jest
 piątek, będziemy siedzieć w domu? Możemy się spotkać i spędzić razem czas. Co myślicie?
- Ja uważam, że to świetny pomysł! - moja przyjaciółka klaszcze w dłonie i szczerzy się jak wariatka.
- Ja też, trzeba zgrać chłopców i zorganizować wszystko. Na pewno też chętnie na to pójdą. 
- Okej, zadzwonię do Justina i zapytam, co o tym myśli - podnoszę się i opuszczam stołówkę. Wychodzę przed szkołę, siadam na murku przy fontannie i wybieram numer mojego chłopaka. Odbiera po trzecim sygnale - Cześć, Skarbie.
- No cześć, maleńka. Wszystko w porządku? Jesteś w szkole? - słyszę jego zatroskany głos i uśmiecham się. 
- A gdzie indziej miałabym być, wariacie? - chichoczę cicho - Wiesz, tak sobie pomyślałam, może zrobimy dzisiaj grilla?
- Grilla? Hmm, czemu nie? W sumie dawno nie spędziliśmy czasu wspólnie z chłopakami, to dobry pomysł.
- Właśnie o tym samym pomyślałam. Ostatnio było cudowne, ale spędzaliśmy czas tylko i wyłącznie ze sobą. Trzeba to nadrobić, dlatego pomyślałam o wspólnym grillowaniu. Wiesz, napić się, pogadać, wyluzować. Idziesz na to?
- No jasne! Chociaż zastanawiam się, dlatego myślisz o czymś takim w szkole, zamiast skupiać się na lekcjach? 

- Oj tam! Mamy przerwę. Nie martw się. Gdzie zrobimy tego grilla? - oddycham głęboko i wystawiam twarz do słońca.
- To chyba oczywiste, Ellie? W moim ogrodzie. Jest tam mnóstwo miejsca i nikt nam nie będzie przeszkadzał.
- Uwielbiam Twój ogród. Jest ogromny, wypasiony i ma zajebisty hamak
 na którym mogłabym się bujać dzień i noc.
- Tak się składa, że ja również go bardzo lubię. Szczególnie po wczorajszym, ostrym i namiętnym seksie.
- Justin! - zawstydzam się i schylam głowę. Na samo wspomnienie robi mi się przyjemnie gorąco. 

- No, co? Wiem, że Ci się podobało i jestem pewny, że masz ochotę na drugą rundę. Nie martw się, wrócimy tam. 
- Jesteś niemożliwy! Przez Ciebie płonę, wiesz? - kręcę głową i wbijam zęby w wargę - Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham, a teraz uciekaj na lekcje! Wszystkim się zajmę i wpadnę po Ciebie o osiemnastej. 
- Idealnie, zdążę odsapnąć po szkole i przygotować się na weekend - na samą myśl coś przyjemnie kurczy mi się w brzuchu. Mama pozwoliła mi nocować u Justina w weekendy i kocham ją za to jeszcze mocniej! Cieszę się, że nam ufa i zgodziła się na coś takiego - Więc, do zobaczenia później, misiu. Całuję soczyście, cmok cmok!
- Oj, Ellie. Co ja z Tobą mam - śmieje się głośno i kocham jego śmiech - Uciekaj już! Do później, pa!
Kończę połączenie i uśmiecham się do siebie. Pomysł z grillem wydaje się być naprawdę świetny. Stęskniłam się za chłopakami, chociaż widziałam ich zaledwie kilka dni temu. Podnoszę się z miejsca i powoli idę z powrotem do szkoły, za pięć minut dzwonek. Przeczesuję włosy, ale nagle natrafiam na czyjeś spojrzenie. Zatrzymuję się w połowie kroku i marszczę czoło, co jest? Niedaleko mnie stoi dziewczyna, która bacznie się we mnie wpatruje. Jestem zaskoczona, bo nie mam pojęcia, kim ona jest. Ma śliczne, brązowe włosy, jest szczupła, ale niezbyt wysoka. Ubrana jest w jasne spodnie, wysokie buty na obcasie i krótką, skórzaną kurtkę. Opiera się o ścianę i pali papierosa. Wygląda na młodą, ale po jej postawie wnioskuję, iż jest bardzo pewna siebie. Nagle uśmiecha się zadziornie i salutuje. Jestem trochę zdezorientowana i nie mogę zmusić się do ruchu. Kto to do cholery jest?

Wchodzę do domu, witam się z Robertem i mamą. Wygląda uroczo z małym brzuszkiem i zawsze rozczula mnie ten widok. Rob dba o nią i bardzo się zmienił po ostatnich wydarzeniach. Ma szczęście, inaczej skopałabym mu tyłek!
Biorę ciepły prysznic, dokładnie golę i zacinam się przy tym, cholera! Czy tylko ja nie umiem się nie zaciąć? Prycham rozbawiona i przewracam oczami. Justin znowu będzie się ze mnie nabijał, zawsze to robi! Kiedy tylko widzi trochę krwi, wybucha śmiechem. Nienawidzę go za to! Przecież to nie jest zabawne! Nie moja wina, że jestem taką niezdarą!
Przebieram się, suszę włosy i robię delikatny makijaż. Mrugam do siebie w lustrze i czekam na mojego chłopaka.


Kiedy tylko wchodzimy do ogrodu, piszczę wesoło i wskakuję Paulowi na plecy. Chłopcy wybuchają śmiechem, a ja tarmoszę chłopaka za włosy. Próbuje mnie zrzucić, ale mocno się go trzymam i marnie mu to idzie.
- Złaź, Ellie! Jesteś taka ciężka! Nie mam siły, że Cię nosić! - wzdycha i upada na kolana, och. Pożałuje!
- Co Ty właśnie powiedziałeś?! - krzyczę głośno i wbijam palce pod jego żebra. Łaskoczę go bezlitośnie, a Paul ma cholerne łaskotki. Chichoczę radośnie, a on wiję się jakby ktoś raził go paralizatorem - Dobrze Ci tak! Zasłużyłeś.
- Boże, Paul! Wyglądasz jak pieprzony mięczak! - Luke przewraca oczami, ale nie przestaje się z niego śmiać.
- Wyskocz na gołe klaty, stary! Ciekawe kto wtedy będzie mięczakiem! - Paul prycha rozbawiony, jednym ruchem przekręca mnie i teraz to ja leżę na trawie, a on znęca się nade mną - I co teraz, hmm? Już nie jesteś taka cwana!
-P-Paul, p-przestań!! - wrzeszczę i próbuję uwolnić się z jego uścisku. Jednak nic sobie z tego nie robi, a ja ledwo mogę oddychać - Poddaję się! No błagam! - przestaje, a ja oddycham z ulgą - 
Nienawidzę Cię! Boże! To było straszne! 
- Zawsze do usług, Kochanie - mówi cichutko i pomaga mi wstać. Siadam, poprawiam włosy a Paul nie spuszcza ze mnie wzroku. Zawstydzam się nieco, ale są tutaj wszyscy i szybko się ogarniam. Spoglądam na Justina, który rozmawia o czymś z Theo i tylko przelotnie obdarza mnie spojrzeniem - Okej, idziemy coś zjeść. Burczy mi w brzuchu.
- Żarłok - burczę pod nosem, uciekam od niego i podchodzę do Justina. Podaje mi dłoń i siadam mu na kolanach. 

- Co tam, mała? Wszystko w porządku? - obejmuje mnie mocno, dociska do siebie i odgarnia moje włosy.
- Mhm - 
marszczę czoło i wpatruję się w niego. Nie zareagował na moje zabawy z Paulem, to dziwne. Wciąż jest przeczulony na jego punkcie i przeważnie złości się o to, jak swobodne kontakty mam z jego przyjacielem. Jednak uwielbiam Paula, świetnie się dogadujemy i jest super kolesiem. Nic na to nie poradzę - Mam ochotę na coś pysznego. Ej, Luke! Zostaw trochę dla mnie - odsuwam od niego ogromną miskę frytek i kręcę głową! Grozi mi palcem, a Justin wzdycha na nasze przekomarzanie - No, co? - wzruszam ramionami i wpycham mu frytkę do ust. Obejmuję go ramieniem i wsuwam palce w jego włosy. Bawię się nimi, opieram głowę o jego i przymykam oczy. Chłopcy rozmawiają wesoło i lubię, kiedy jest tak fajnie i spokojnie. Niestety moje rozmyślenia przerywa dzwonek do drzwi - Ja otworzę, to Grace - zeskakuję z kolan Justina i biegnę do drzwi. Uchylam je i zamieram. Gapię się na osobę, która stoi przede mną i nie wykonuję żadnego ruchu. Co ona tutaj robi?! Skoro przyszła do domu Justina to znaczy, że go zna? - Cześć.
- Cześć - odpowiada pewna siebie, podnosi brodę i wygląda na dumną. O co tu chodzi? Czego ona chce?
- Widziałam Cię dzisiaj pod szkołą, co tutaj robisz? Dlaczego tak dziwnie na mnie patrzyłaś? 
- A co, nie można? - odpowiada chamsko i nic z tego nie rozumiem - Patrzyłam, bo może po prostu miałam na to ochotę? - unosi brew do góry i zakłada ręce na piersiach. Jest dziwna, chociaż śliczna - Przyszłam do Cross'a. Jest?
- Tak, jest. Wejdziesz? - odchylam się nieco aby mogła wejść, ale ona nie rusza się z miejsca.
- Nie, jeśli możesz zawołaj go. Będę wdzięczna - wzdycha ciężko, jakby się niecierpliwiła.
- Ellie?! - jak na zawołanie dobiega nas głos Justina - Co zajmuje Ci tyle czasu, Kotku? - słyszę jego kroki i po chwili czuję jego dłoń na ramieniu. Spoglądam na niego, ale on gapi się na dziewczynę przede mną i widzę szok na jego twarzy. Taki prawdziwy szok, jakby nie widział jej kilka lat i nagle oto pojawia się w jego drzwiach. Przez chwilę nic się nie dzieje, mierzą się spojrzeniami, ale dziewczyna stoi obojętna i przewraca oczami - Danielle? - wreszcie Justin odzywa się jako pierwszy, ale ledwo można usłyszeć jego głos. Jest zszokowany, a ja nadal nic nie rozumiem.
- Danielle? - dziewczyna pyta zaskoczona i marszczy brwi - Mam na imię Lexi, chyba z kimś mnie pomyliłeś.
- Lexi? Co to za gówno? - Justin kręci głową, jakby próbował sobie coś przypomnieć - Nie, nie masz na imię Lexi, jesteś Danielle. I jesteś moją młodszą siostrzyczką - o.mój.boże! Czy ja dobrze usłyszałam?! To ta "zaginiona" siostra?!
- Siostrzyczka? Stary, co Ty jarasz?! - dziewczyna wybucha śmiechem i widać, jak bawi ją ta cała sytuacja - Nie wnikam, mam Ci przekazać wiadomości od Samuela. Wraca do gry i przejmuje dzielnicę. To tyle - mruga do Justina, znowu salutuje i podchodzi pod ogrodzenie. Wsiada na czerwony motor, zakłada kask i po chwili już jej nie ma.
- Skarbie? Wszystko w porządku? - patrzę na mojego chłopaka, jednak stoi jak porażony prądem i nawet nie mruga. Macham dłonią przed jego oczami, ale to na nic. Boże, co się z nim dzieje?! - Justin? Co jest?
- To była ona, Dani. Moja siostra - wypowiada to niemal szeptem, zamyka oczy i oddycha głęboko. Widzę, jak bardzo poruszyła go wizyta dziewczyny - Dlaczego mnie kurwa nie poznała?! - wybucha nagle, aż się wzdrygam - Przecież jest moją siostrą! - nerwowo szarpie za włosy i uderza pięścią w ścianę - Wróciła po tylu latach i mnie nie rozpoznała?! 
- Spokojnie - układam dłoń na jego plecach i głaszczę delikatnie - Nie widziałeś jej kilka lat. Jesteś przekonany o tym, że to na pewno ona? - pytam cicho, a Justin gwałtownie przekręca głowę i posyła mi wściekłe spojrzenie.
- Oczywiście, że tak! Może minąć sto lat, wszędzie poznam jej oczy, Ellie. To była ona! Moja siostra!
- Nie złość się, na pewno da się to wszystko jakoś wyjaśnić - przytulam się do niego i obejmuję w pasie. Wzdycha ciężko, jakby sam nie rozumiał tej dziwnej sytuacji. Co się stało z jego siostrą? Czy nie powinna rzucić mu się w ramiona po tylu latach? - Wiesz, Twoja siostra nawet powiedziała, że ma na imię Lexi. Dlaczego?
- Sam chciałbym to wiedzieć. Jednak jest jeszcze gorsza sprawa, wspomniała o Samuelu, a to już jest totalna katastrofa - kręci głową i odkleja mnie od swojego ciała - Theo! - wrzeszczy na cały głos, aż chce wywalić bębenki. Jak na zawołanie chłopak pojawia się w drzwiach - Mamy kurwa poważny problem. Samuel wrócił do miasta.
- Co takiego?! - Theo wbija się w szok i kręci głową - Jeszcze tylko tego brakowało. Jakim cudem wypuścili go z więzienia? - o cholera! - Niech to szlag, będą z nim kłopoty, Justin - tylko nie to, błagam! Było tak dobrze!
- To nie wszystko - Justin nerwowo przeczesuje włosy i zaciska usta - Przed chwilą widziałem Danielle.
- C-co? - Theo jąka się i wygląda dokładnie tak samo, jak Justin przed chwilą - D-danielle? Nasza Dani?
Spoglądam na chłopców, którzy mierzą się spojrzeniami i zapada idealna cisza. Kto to jest Samuel? Dlaczego Danielle twierdzi, że ma na imię Lexi i dlaczego nie poznała własnego brata? O co tutaj do cholery chodzi?!




***************************************************************
BUM!
Kto się spodziewał czegoś takiego? Założę się, że nikt hihi. O to chodziło :)
Wcale nie chciałam kończyć tej pierwszej części jakoś bardzo "tragicznie", wręcz przeciwnie, postanowiłam, że wróci siostra braci, o której wspomniałam w którymś z rozdziałów :)
Będzie słodko, momentami bardzo źle i... boleśnie. Woohoo! Czyli to, co lubię najbardziej :D
Chciałam wam BARDZO, BARDZO, BARDZO podziękować. Napisałam kilka opowiadań, a wy nadal ze mną jesteście. To niesamowite, prawda? Jak to możliwe, że nie macie mnie jeszcze dość? :D
Nie zmienia to faktu, że cholernie was kocham i jestem wam wdzięczna za każde napisane słowo. Wspieracie mnie, jak trzeba to "wirtualnie" kopniecie w tyłek, kiedy dopadają mnie wątpliwości. Czuję z wami tę więź i bardzo mi się to podoba. Powtórzę się, ale mam najlepszych czytelników na świecie! :D


IMM zajęło trzecie miejsce w moim rankingu opowiadań pod względem wyświetleń :)
Pierwsze jest Fatal Mistake - 
191,312
Drugie Light In The Dark - 179,887
Jednak dla mnie to zajebisty wynik i dziękuję każdemu, kto się do tego przyczynił :) :*


Tak więc, zapraszam was na drugą część IMM, która nosi tytuł "The Last Revenge".
Podaję adres bloga - KLIK -
Na razie nic tam nie ma, ale możecie się np. zapoznać z obsadą :D 

To chyba tyle, nie wierzę że to koniec aaaa! :')
To kiedy startujemy z drugą częścią? :D

Kocham was, ściskam, całuję i uwielbiam!

Kasia.




28 komentarzy:

  1. Kocham Cie!!! Mam nadzieje, ze druga czesc IMM pojawi sie najpozniej za tydzien! Ahhahah. Juz nie moge sie doczekac! Kocham Cie! <3
    I mam cicha nadzieje, ze druga czesc skonczy sie happy endem. Innego zakonczenia nie przezyje!!! :(

    Nawet Kasiu niezdajesz sobie sprawy jak kazda z nas bardzo Cie kocha za to co dla nas robisz! Jestes najwspanialsza! Dziekuje Ci za wszystko i wszystkie opowiadania!! Caluje i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. czemu ten blog jest przeznaczomny tylko dla wybranych ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten blog z druga czescia

      Usuń
  3. Jej już koniec pierwszej części :C Strasznie mocno się do tego opowiadania przywiązałam i ciesze sie, że jest druga część<3 A tobie Kasiu chciałam podziękować za napisanie tak wspaniałego opowiadania <3 I wogóle za wszystkie opowiadania jakie napisałaś <3 I mam nadzieję,że jeszcze napiszesz ;) Dziękuję za wszystkie tygodnie i weekendy z IMM <3 Za twoją cierpliwość do nas. Po prostu dziekuje Ci za wszystko<3 I chciałam ciebie prosić też o jedną rzecz. Żebyś nigdy ale to nigdy nie wątpiła w swój talent. Masz ogromny talent i dla mnie jako czytelniczki wszystko co napiszesz jest po prostu mega <3 Więc nigdy o tym nie zapominaj!! Jeszcze raz za wszystko bardzo mocno tobie Kasiu dziękuję <3 Za poświęcony nam czas i wszystkie wspaniałe opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow no to mnie zaskoczyłaś ! Siostra nie pamięta swojego brata? O co chodzi???
    Już nie mogę się doczekać drugiej części!!! Chcę ją jak najszybciej! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie wierzę że to koniec naprawdę:o kochamy cie pamiętaj <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Popłakałam się. Popłakałam siś dlatego że jest to koniec czegoś z czym byłam związana kilka ładnych miesięcy, to wyczekiwanie na rozdział, to zastanawianie się jak rozwiążą się wszystkie konflikty, to wszystko. Ja sama nawet nie wiem jak mam to opisać. Czuję że wiąże nas więź. Chciałam ci bardzo, bardzo podziękować za stworzenie tak cudownego opowiadania. Obiecuję że będę z tobą przy wszystkich twoich ff. ~ Twoja wierna Czytelniczka :******

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wierze że to koniec 1 części , pamiętam jakby to było wczoraj kiedy dodałaś pierwszy rozdział...chlip chlip płaczemmm :'( Ale na szczęście jest 2 część i myślę że będzie równie ciekawie ;-)
    Nie mogę się doczekać , może pierwszy rozdział tak od poniedziałku? :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też się nie przyznaje do Swoich braci! xD
    Rozdział jak zawsze cud, miód, malina ;)
    Jeju jak to szybko zleciało... jeszcze nie dawno był dopiero początek, a teraz Nasza Kasia pisze Nam drugą część tego wspaniałego opowiadania... Dziewczyno jesteś wspaniała. Wiesz o tym prawda? ;) Dziękuje za wszystkoo! ;***
    Ściskam...
    Kasia<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja Wiedziałam że my bd mógły wymyślać zakończenie 1 części imm a ty o tak nas Kaśka zaskoczysz ja nw skąd ty bierzesz tyle pomysłów albo co bierzesz Hahaha ;) no nic zakończenie to wielkie BUM i pozostaje mi czekać na 2 Część DO ZOBACZENIA !!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bomba. W ogóle sie yego nie spodziewalam. Byłam z tiba id poczatku jako anonim (na poczatku) i pokochalam to ff. Boze nie wierze ze to koniec. Dobrze ze wszytko skonczlo sie dobrze. Juz nie moge doczekac sie drugiej cz. Kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG NIE WIERZE ŻE TO OSTATNI ROZDZIAŁ 1 CZĘŚCI !
    DZIĘKUJĘ ZA TO OPOWIADANIE !
    NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ DRUGIEJ CZĘŚCI I JESZCZE JAKIŚ OPOWIADAŃ !
    MOŻE JUTRO ZACZNIEMY DRUGĄ CZĘŚĆ ? :*

    OdpowiedzUsuń
  12. rozdzial super ! to mnie zaskoczylas jesli chodzi o Danielle :D druga czesc nawet moze sie pojawic jutro :) czekam *_*

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mogę uwierzyć, że to już koniec 1 części imm O.O Historia przybrała taki obrót spraw, że nikt nawet nie miał takich podejrzeń xD Mam nadzieję, ze szybko rozpocznie się przygoda z 2 częścią imm ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. ostro !!!!!!! dziwne ze brata nie pamieta :o no chyba ze to cos z narkotykami i samuelem :O dodaj szybko 2 cz !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham cie dziewczyno!! Nie spodziewalam sie.. to bylo.. Boze szok! XD

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham wszystkie twoje odpowiadania ale IMM najbardziej.. Jeszcze niedawno myślałam ze LITD jest moim naaj ale cóż myliłam się. Tylko z tym opowiadaniem miałam AŻ taką psychiczną więź.. To wkurwianie się na Justina... jezu! On tak bardzo się zmienił! Kto by pomyslał ze taki dupek jak on, zmieni się w takiego kochanego, troskliwego chłopaka *-* I to tylko i wyłącznie za sprawą Ellie? Dziewczyny która znalazła się w złym miejscu o niewłaściwej porze? Miłość która ich połączyła była prawdziwa i dam dużo by w swoim życiu taką doświadczyć :')
    Nie będę się jakoś bardzo rozpisywać teraz bo to nie jest definitywny koniec ale dziękuję ci za to, ze pór raz kolejny napisałaś tak świetne i wciągające opowiadanie.;*

    Kocham i do drugiej części, buuzi :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ich siostra się pojawiła i nie poznała Justina ?! No no druga część zapowiada się bardzo ciekawie ;-)
    Kocham to opowiadanie ! Cieszę się że piszesz nam tyle wspaniałych ff <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak to szybko zleciało!!! No ale jak to mówią co dobre szybko się kończy ...ale dzięki temu że Kasia jest taka cudowna w pisaniu mamy drugą część!!!! jejejjeeeee już nie mogę się jej doczekać :-)
    Kocham Cie Kasiu tak jak kocham twoje opowiadania , wszystkie coś w sobie mają że strasznie wciągają ;-) <3

    OdpowiedzUsuń
  19. KOCHAM KOCHAM KOCHAM!!!! Te opowiadanie było niesamowite! I zapowiada się że druga część też będzie ciekawa , jestem na nie zwarta i gotowa hahaha :-D
    Czekam aż się pojawi mam nadzieję że niedługo xx

    OdpowiedzUsuń
  20. O boze...nie moge sie doczekac nasteonej czesci...dziekuje ci za wszystko...cudowne to bylo...nie zegnam sie bo bede czytac jeszcze wszystko co bedziesz pisac!

    OdpowiedzUsuń
  21. Bylam na kolonniach, niw czytalam tego od 3 tygodni, wchodze czytam i koniec!!! Jak tooo!!! 😢😢 ale i tak to jest cudowne ze potrafisz stworzyc takiw cos jak ci to pisalam juz w poprzednich opowiadaniach z tego moglaby byc swietna ksiazka :* buziaki!! Lece spac :*

    OdpowiedzUsuń
  22. O.mój.boże! Świetne ff! Czytam prawie każde tw ff i jestem (nwm dlaczego hue hue) ale dumna z ciebie! Oby tak dalej, powodzenia kochana!

    OdpowiedzUsuń